Na konferencji prasowej Klubu Parlamentarnego Polska Jest Najważniejsza wystąpił Prezes Związku Polaków w Niemczech Marek Wójcicki, surowo krytykując postawę polskiego rządu, który wykluczył wszelkie organizacje polonijne w Niemczech z rozmów polsko – niemieckich. Miały się one odbyć 6 maja 2011 roku w Warszawie w ramach polsko – niemieckiego okrągłego stołu i poruszać najważniejsze problemy polskiej mniejszości w Niemczech.
Polski rząd zaakceptował brak prawnego uznania polskiej mniejszości przez rząd Niemiec. Nie chciały do tego dopuścić organizacje polonijne, dlatego zostały wykluczone z rozmów.
Joanna Kluzik – Rostkowska przypomniała, że w sytuacji, gdy zbliżają się wybory parlamentarne, a kwestia zbliżającej się dwudziestej rocznicy podpisania traktatu polsko – niemieckiego istnieje w przestrzeni medialnej, rząd polski chciał pokazać, że jest dobry. Posunął się niestety do tego, iż uznał, że będzie w stanie rozmawiać z rządem Niemiec bez udziału Związku Polaków w Niemczech. Jest to sytuacja absurdalna, karygodna, przykład poświęcania tego, co jest bardzo ważne w imię tworzenia obrazka, który się ładnie wpasuje w kampanię wyborczą.
Kwestia mniejszości niemieckiej jest poruszana ze względu na zbliżającą się dwudziestą rocznicę podpisania polsko – niemieckiego Traktatu o Przyjaźni i Dobrym Sąsiedztwie.
- Nie ma powodów, aby się cieszyć z traktatu polsko-niemieckiego, bo ze strony niemieckiej jest on po prostu nierealizowany – mówił na konferencji prasowej PJN prezes Związku Polaków. – Jedną z głównych zasad Traktatu o Dobrym Sąsiedztwie i Przyjaźni jest zasada symetrii, to znaczy, że Polacy w Niemczech mają być dokładnie tak samo traktowani jak niemiecka mniejszość w Polsce, szczególnie, gdy chodzi o szkolnictwo, naukę języka polskiego, wspomaganie organizacji polskich. Strona niemiecka nie wywiązuje się z niczego.
- Wspomaganie niemieckiej mniejszości w Polsce wynosi około 25 milionów euro rocznie, podczas gdy na wspomaganie Polaków w Niemczech rząd niemiecki przeznacza dokładnie zero.
Joanna Kluzik- Rostkowska przypomniała, że ów traktat był podpisywany dwadzieścia lat temu, gdy Polska nie była w Unii Europejskiej. – Sytuacja się zmieniła i możliwe jest wyniesienie problemu mniejszości i przekazanie tej kwestii na forum europejskie – podkreślała. Takich działań ze strony rządu polskiego jednak brak. Sprawa jest tym bardziej poważna, że ze względu na otwarcie niemieckiego rynku pracy dla Polaków, będzie ich w Niemczech gwałtownie przybywać.