29 października b.r. w Warszawie doszło do podpisania międzyrządowego porozumienia w sprawie dostaw gazu do Polski. Podpisany przez wicepremierów Polski i Rosji – Waldemara Pawlaka oraz Igora Sieczina kontrakt, negocjowany był od ponad roku i będzie obowiązywał do 2022 roku. Od początku długo oczekiwana umowa budzi wiele kontrowersji a międzynarodowi eksperci wskazują na zagrożenia z niej wynikające. Zastanawiam się w obliczu przyjętych warunków, (zaznaczam – tych znanych), czy kontrakt przyniesie nam więcej korzyści niż strat?
Po pierwsze – według umowy rosyjski koncern Gazprom zwiększy w kolejnych latach dostawy gazu do Polski do 10 mld m3 rocznie, a nie jak w starym kontrakcie do 8 mld m3. Ponadto strona rosyjska zobowiązała się do udzielenia rabatu polskiemu koncernowi Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo, jednak wspomniany rabat obejmować będzie tylko tę dodatkową ilość zakupionego gazu.
Po drugie – z przyjętej umowy wynika kolejny bardzo istotny fakt nałożenia znacznego obciążenia na stronę polską w postaci zobowiązania do odbioru przez kolejnych sześć lat pełnej zakontraktowanej ilości gazu z Rosji, tj. 10 mld m3 rocznie. Możliwość odbioru mniejszej ilości gazu może nastąpić dopiero wtedy, gdy będzie wybudowany gazo-port w Świnoujściu, dzięki któremu będziemy mogli sprowadzać gaz od dowolnego dostawcy. Do tego czasu zapłacimy więc za nadwyżki gazu niezależnie od tego czy zostaną one wykorzystane czy też nie.
Po trzecie – na mocy wspomnianego kontraktu Gazprom zobowiązał się także do utrzymania tranzytu swojego surowca przez Polskę rurociągiem jamajskim, ale tylko do 2019 roku, jednak jak zapewnił rosyjski wicepremier, jest możliwość wydłużenia tego okresu do 2045 roku. Należy w tym miejscu podkreślić, że warunki tranzytu i eksportu oraz fakt wyznaczenia nowego operatora – spółki Gaz-System, wzbudziły najwięcej zastrzeżeń włącznie z interwencją Komisji Europejskiej w polsko-rosyjskie negocjacje. Z końcem października Komisja Europejska zażądała, by rurociąg podlegał prawu unijnemu i był ogólnodostępny, a nie tak jak dotychczas wykorzystywany przez właścicieli – PGNiG i Gazprom. Ponadto KE domagała się również wyznaczenia niezależnego operatora na gazociągu jamalskim, poprzez który Gazprom przesyła swój surowiec do Niemiec. Zdaniem Pani Rzecznik Unijnego Komisarza ds. energii, KE chciała mieć pewność, że istnieje niezależny operator systemowy, który zawiera umowy z dostawcami, ustala taryfy i decyduje o przydziale wolnych mocy, publikując dla pełnej przejrzystości wszystkie informacje na stronie internetowej. Polscy przedstawiciele reprezentujący Rząd zapewnili, że w zawartej umowie o wyznaczeniu Gaz-Systemu jako operatora rurociągu jamalskiego uwzględnione zostały wszystkie oczekiwania KE oraz że jest ona zgodna z prawem unijnym.
Reasumując – podpisane porozumienie pomiędzy Polską i Rosją nakłada na nas obowiązek odbioru pełnej ilości gazu przez okres sześciu lat, daje nam możliwość uzyskania rabatu tylko od nadwyżki odebranego gazu a polski odcinek gazociągu jamalskiego powierzyliśmy firmie zależnej od Gazpromu, przyznając jej tym samym monopol na tranzyt gazu przez leżący na terenie Polski rurociąg. Fakty te pozostawiam bez komentarza.
Adam Gawęda – poseł na Sejm RP