Przewodniczący KP PJN odniósł się do oświadczenia posła Libickiego o odejściu z PJN. – Trzeba mięć trochę fantazji i trochę odwagi, aby być w PJN (…) Okazało się, że nie wszystkim wystarczy wiary, wystarczy determinacji, wystarczy odwagi. Przykro nam, ubolewamy – mówił poseł Poncyljusz.
- W związku ze złożonym oświadczeniem przez pana Jana Filipa Libickiego odnośnie rezygnacji z członkostwa w Klubie Parlamentarnym Polska Jest Najważniejsza chciałem powiedzieć, że przyjmujemy to z pokorą – powiedział Paweł Poncyljusz.
- Joanna Kluzik – Rostkowska, kiedy rozpoczynaliśmy swoją historię jako klub parlamentarny mówiła, że to nie będzie droga prosta. Założenie partii nie będzie prostą rzeczą i my się zgadzamy z tym do dzisiaj. Polska Jest Najważniejsza jest partią dla ludzi odważnych, zdeterminowanych i tych, którym nie brak wiary. Okazało się, że nie wszystkim wystarczy wiary, wystarczy determinacji, wystarczy odwagi.(…) – Przykro nam, ubolewamy. Mamy nadzieję, że ten okres wspólnego działania w PJN z Filipem Libickim będziemy wspominać z przyjemnością, tym bardziej, że taką informację dzisiaj rano przesłał mi Filip na komórkę, mówiąc, że będzie miał w pamięci ten miły czas w PJN.
Przewodniczący Poncyljusz podkreślił, że rezygnację Libickiego klub przyjmuje z tą większą przykrością, ponieważ uzasadnienie odejścia jest oparte na fałszywych przesłankach.
- Mamy od wczoraj oświadczenie szefa partii Pawła Kowala, który zaprzecza jakimkolwiek doniesieniom, że odbyły się jakiekolwiek rozmowy z panem europosłem Adamem Bielanem. My rozumiemy, że możliwe, że komuś potrzebne są tego typu fałszywe informacje
w mediach żeby rozwiązywać swoje problemy czy zwiększać swoją wartość negocjacyjną, ale oświadczamy po raz kolejny, że nikt z Polska Jest Najważniejsza nie prowadził żadnych rozmów z panem Adamem Bielanem. Poseł zaprzeczył również jakimkolwiek transferom do Prawa i Sprawiedliwości.
Przewodniczący potwierdził również stanowisko w sprawie ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych. – Klub Polska Jest Najważniejsza od samego początku i do samego końca będzie stał po stronie spółdzielców. Naszym zadaniem jest oddanie jak najwięcej władzy każdemu członkowi spółdzielni, a nie zarządom spółdzielni czy władzom spółdzielni, które często działają na szkodę spółdzielni.
